Saskokępianie wymusili pokazanie studium tramwaju z 2011 r.

Projektantom nie dostarczono żadnych danych, ani sami ich nie poszukali. Znam ten sposób działania. Swego czasu, gdy zrobiliśmy porządne studium za niewielkie pieniądze inni mieli do nas PRETENSJE: po co wspominaliśmy o tym, czego nam nie kazali!!! Chodzi tu o wyciągnięcie jakiejś forsy, a nie o zrobienie najlepszego projektu

Po co nam jakiś Paderewski jeśli mamy fajniutkowy Skaryszak?

Przyznam, że grudniowa debata o nazewniczym grochu z kapustą na prawym brzegu, pod auspicjami profesora Eugeniusza Cezarego Króla natchnęła mnie optymizmem. Tym bardziej, że w styczniu jej następstwem była audycja w radiu mazowieckim, gdzie także mogliśmy tworzyć wspólną wizję naprawy zaniedbanego systemu. Jak zwykle jednak zapragnięto sprowadzić mnie na ziemię i pouczyć o mojej wyjątkowej głupocie.

Tramwaj na Gocław, czyli kolejne manipulacje

Z pisma ZTM do samorządów naszej dzielnicy wynika jasno, że odgałęzienie na Gocław nie jest projektowane jako część systemu. Dalszy przebieg linii w kierunku Kamionka i Pragi jest co najmniej rozmyty. Udają też, że nie ma tego, co piszę na tym blogu, co pokazuje jak manipulacjami chcą zrobić cokolwiek, żeby okrzyknąć to jako sukces i ukryć co spieprzono przez lata.

Tramwaj na Gocław zajmie jeden rząd ogródków koło Kanału

Do tego wszystkiego dochodzi przecież wąs metra, którego krytykę też przedstawiłem, pokazując jak powstawał ten projekt, przez zaginanie do tyłu linii do Ząbek, a nie jako rzecz systemowa. Samo wspomnienie o tym (raz tak słyszałem), że będzie świetnie współpracował z tym tramwajem - nie wystarczy. Naprawdę konieczne jest spowodowanie systemowego zgrania wszystkich projektów, co oznacza także bardzo daleko idące zmiany.